Droga stu zakrętów to jeden z tych odcinków, które najlepiej smakują bez pośpiechu: z czasem na postoje, krótkie zejście na szlak i zatrzymanie się tam, gdzie skały naprawdę robią wrażenie. W tym tekście pokazuję, jak wygląda przejazd Szosą Stu Zakrętów w Górach Stołowych, które widoki są po drodze najciekawsze, jak połączyć jazdę z krótką wędrówką i na co uważać, żeby zamiast nerwowej serpentyny dostać spokojny, malowniczy dzień.
Najkrócej mówiąc, to trasa dla tych, którzy chcą połączyć jazdę, widoki i krótki szlak w jednym wyjeździe
- To górski odcinek DW387 łączący Radków, Karłów i Kudowę-Zdrój, liczący około 23 km.
- Najwyższy punkt wypada na Lisiej Przełęczy, powyżej 780 m n.p.m., a różnica wysokości przekracza 400 m.
- Najlepiej łączyć przejazd z wejściem na Szczeliniec Wielki albo spacerem do Błędnych Skał.
- Przejście labiryntu Błędne Skały zajmuje około 45 minut, a sama trasa na Szczeliniec około 1 godziny 30 minut.
- W sezonie warto sprawdzić godziny wjazdu, limity biletów i sytuację na parkingach przed wyjazdem.
Czym jest Szosa Stu Zakrętów i dlaczego robi takie wrażenie
Ja traktuję tę trasę nie jak zwykły dojazd, ale jak część całego doświadczenia w Górach Stołowych. Szosa Stu Zakrętów to odcinek drogi wojewódzkiej 387, który prowadzi przez Radków, Karłów i Lisią Przełęcz do Kudowy-Zdroju. Ma około 23 km długości, pokonuje ponad 400 m różnicy wysokości i w najwyższym punkcie wznosi się powyżej 780 m n.p.m.
Właśnie ten układ sprawia, że przejazd jest tak fotogeniczny: raz jedziesz w lesie, raz wychodzisz na bardziej otwarty fragment, a potem znów zjeżdżasz w serpentynach. Sama droga powstała w latach 1867-1870, więc nie jest przypadkową współczesną nitką asfaltu, tylko historycznym połączeniem, które od dawna obsługuje ruch turystyczny i lokalny. To ważne, bo wiele osób oczekuje po niej adrenaliny, a dostaje coś lepszego: rytm jazdy, który naturalnie zwalnia i pozwala patrzeć dookoła.
Jeśli lubię takie trasy, to właśnie dlatego, że nie trzeba ich „zaliczać”. Wystarczy jechać spokojnie, obserwować teren i dać sobie czas na krótki postój. A skoro krajobraz jest tu najważniejszy, warto wiedzieć, w których miejscach faktycznie zwolnić jeszcze bardziej.

Gdzie po drodze są najlepsze widoki
Najciekawszy fragment zaczyna się zwykle zaraz po opuszczeniu Radkowa. Droga wspina się obok Filarów Skalnych, mija kamieniołom i wykonuje słynny nawrotowy łuk na Stroczym Zakręcie. To jest ten moment, w którym krajobraz robi się bardziej „górski” niż „dojazdowy”: z jednej strony ściana skał i las, z drugiej wrażenie, że droga płynnie wije się po zboczu.
Później przychodzi Karłów, czyli miejsce bardzo praktyczne, ale też po prostu ładne. Leży u podnóża Szczelińca Wielkiego, więc zyskujesz naturalny punkt orientacyjny i wygodną bazę na spacer. Dla mnie to dobry moment na przerwę, bo właśnie tutaj można wyjść z auta, odetchnąć i zacząć patrzeć na Góry Stołowe nie jak na mapę, ale jak na skalny krajobraz w pełnej skali.
- Stroczy Zakręt - dobry punkt, żeby poczuć charakter trasy i zobaczyć, jak droga „pracuje” na zboczu.
- Karłów - świetna baza na krótki spacer, kawę albo przejście na Szczeliniec.
- Fort Karola - ciekawy przystanek dla tych, którzy lubią łączyć widok z historią miejsca.
- Lisia Przełęcz - najwyższy punkt trasy, dobry moment na spokojne zatrzymanie i spojrzenie na całą różnicę wysokości, jaką właśnie pokonałeś.
Ja nie zatrzymuję się na ciasnych łukach ani na odcinkach bez widoczności. W górach to słaby pomysł, nawet jeśli kusi „tylko jedno zdjęcie”. Lepiej zrobić krótki postój tam, gdzie jest bezpiecznie, niż psuć płynność ruchu sobie i innym. Z takiego podejścia naturalnie wynika kolejny krok: połączyć przejazd z konkretnym szlakiem, zamiast kończyć wyjazd na samej jeździe.
Jak połączyć przejazd z krótkim szlakiem
To jest moim zdaniem najlepszy sposób na tę trasę. Sam przejazd jest przyjemny, ale dopiero połączenie go z krótkim wejściem na skały daje pełny obraz Gór Stołowych. Najprostsze dwa warianty to Błędne Skały i Szczeliniec Wielki. Oba są dobrze znane, oba są wyraźnie oznaczone i oba można sensownie wpleść w jednodniowy plan.| Wariant | Co obejmuje | Ile czasu rezerwuję |
|---|---|---|
| Błędne Skały | Krótki dojazd, labirynt skalny i punktowe widoki | Około 45 minut na samą trasę, więcej z dojściem i postojem |
| Szczeliniec Wielki | Wejście na najwyższy i najbardziej rozpoznawalny szczyt w okolicy | Około 1 godziny 30 minut na przejście trasy |
| Połączenie obu miejsc pieszo | Czerwony szlak Głównego Szlaku Sudeckiego im. M. Orłowicza | Około 2,5 godziny |
Jeśli chcę wejść do Błędnych Skał, zwykle wybieram parking lub dojście z Polany YMCA. Z parkingu na Polanie YMCA do Błędnych Skał jest około 4 km, czyli mniej więcej godzina marszu, a sam labirynt zajmuje około 45 minut. To dobra opcja dla osób, które nie chcą od razu robić dłuższej wędrówki, ale chcą zobaczyć coś więcej niż tylko drogę.
Przy Szczelińcu sprawa jest jeszcze prostsza organizacyjnie, bo Karłów działa jak naturalna baza wypadowa. Jeśli masz ochotę na mocniejszy akcent pieszy, to właśnie tutaj warto zaparkować i wejść na szlak. Park Narodowy Gór Stołowych podaje, że przejście przez Szczeliniec Wielki zajmuje około 1 godziny 30 minut, więc da się to spokojnie połączyć z przejazdem bez robienia z wyjazdu wielkiej wyprawy. Właśnie taka skala jest tu najzdrowsza: krótki spacer, dobre widoki, bez ścigania się z zegarkiem.
Po tym etapie najczęściej pojawia się już bardzo praktyczne pytanie: jak to wszystko ogarnąć logistycznie, żeby nie trafić na zamknięte wjazdy albo zaskakujące opłaty?
Dojazd, parking i koszty bez niespodzianek
Park Narodowy Gór Stołowych podaje wprost, że do Błędnych Skał i Szczelińca najwygodniej dojechać samochodem drogą wojewódzką 387, czyli właśnie Szosą Stu Zakrętów. Jako alternatywę wskazuje też autobus lub bus, a z Radkowa do Karłowa kursuje bezpłatny autobus. To ważne, bo przy większym ruchu samochód nie zawsze jest najszybszym rozwiązaniem.
Najbardziej praktyczne koszty i ograniczenia wyglądają tak:
- Polana YMCA - parking kosztuje 5 zł za każdą rozpoczętą godzinę.
- Górny parking przy Błędnych Skałach - wymaga osobnego biletu wjazdowego i działa według sezonowych godzin.
- Wjazd autobusem na parking przy Błędnych Skałach - 80 zł.
- Rezerwacja i limity - w sezonie miejsca mogą się kończyć, więc nie zakładałbym wjazdu „na ostatnią chwilę”.
W praktyce oznacza to jedno: jeśli zależy mi na spokojnym dniu, planuję wyjazd wcześniej i nie czekam z decyzją do południa. Przy Błędnych Skałach godziny wjazdu i zjazdu zmieniają się sezonowo, a sam park przypomina, że bilety na daną godzinę mogą być niedostępne, jeśli przyjadę zbyt późno. To nie jest miejsce na improwizację w stylu „jakoś to będzie”, tylko na prosty plan i kilka minut zapasu.
Gdy do tego dołożę górski charakter drogi, pojawia się jeszcze jeden element: pora dnia i warunki na trasie. I właśnie od tego zależy, czy przejazd będzie naprawdę przyjemny.
Kiedy ta trasa robi najlepsze wrażenie, a kiedy lepiej zwolnić z planami
Ja najlepiej oceniam tę trasę rano albo późnym popołudniem. Wtedy światło ładniej podkreśla skały, a ruch jest zwykle mniejszy. Południe w sezonie bywa trudniejsze, bo dochodzą auta, turyści na parkingach i większa presja czasu. Jeśli ktoś jedzie pierwszy raz, to właśnie godzina ma największy wpływ na odbiór całej wycieczki.
Warto też brać pod uwagę pogodę. W Górach Stołowych mgła potrafi szybko odebrać frajdę z widoków, a po deszczu asfalt i kamienne podejścia robią się mniej komfortowe. Zimą i przy oblodzeniu ta sama trasa staje się już bardziej wymagająca, bo serpentyny i spadki wysokości przestają być tylko atrakcją, a zaczynają być realnym wyzwaniem kierowcy.
Gdy jadę tam spokojniej, zwracam uwagę na trzy rzeczy:
- nie zatrzymuję się na zakrętach ani na ciasnych łukach;
- na zjeździe używam niższego biegu, zamiast ciągle trzymać hamulec;
- na postój wybieram parking albo szeroki, czytelny fragment drogi.
To są drobiazgi, ale właśnie one decydują, czy wyjazd zostanie w pamięci jako przyjemny, czy męczący. A skoro już wiadomo, kiedy jechać i jak się zachować, zostaje najważniejsze pytanie: jak sensownie ułożyć cały dzień, żeby nie rozpraszać się na zbyt wiele punktów?
Jak najlepiej wykorzystać ten odcinek, gdy masz tylko kilka godzin
Jeśli mam tylko pół dnia, nie próbuję robić wszystkiego. Wybieram jeden mocny punkt i dokładam do niego spokojny przejazd. To daje lepszy efekt niż chaotyczne „zaliczanie” kilku miejsc po kolei.
- Masz 2-3 godziny - jedź do Karłowa, wejdź na Szczeliniec i wróć tą samą trasą.
- Masz 4-5 godzin - połącz przejazd z Błędnymi Skałami i krótkim spacerem po okolicy.
- Chcesz tylko widoki - przejedź odcinek Radków-Karłów-Kudowa z 2-3 postojami i bez długich wejść na szlak.
- Lubisz spokojny rytm - zacznij wcześnie rano, zrób jeden dłuższy postój i nie planuj powrotu po zmroku.
Ja najchętniej wybieram wariant środkowy, bo wtedy droga nie jest tylko dojazdem, ale częścią wycieczki. Przejazd daje krajobraz, szlak daje skalny detal, a całość kończy się bez poczucia pośpiechu. Jeśli spojrzeć na to uczciwie, właśnie o to chodzi w tej części Gór Stołowych: o prosty, dobrze zbalansowany dzień, w którym jazda, ruch i odpoczynek układają się w jedną, spokojną całość.